Ekscentryczny pomysł wymagający natychmiastowej realizacji, w ułamku sekundy narodził się w mojej głowie. Co było impulsem do jego stworzenia? Jedno zdanie wypowiedziane przez naszego roastera Damiana. A dokładnie dwa.

– Sprawdź nowe ziarno z Brazyli i daj znać co w nim wyczuwasz. Ja w smaku znalazłem dużo słodyczy cukru trzcinowego, karmel, pomarańcze oraz delikatny posmak jogurtu – kończąc, przekazał mi paczkę i oddalił się w stronę pracującego pieca, pełnego zielonego jeszcze ziarna. W tym momencie, wspomniana na początku idea, spadła na moją głowę! A tak dokładnie, był to pierwotny szkic tego pomysłu. Do jego realizacji potrzebowałem konkretnych informacji na temat tej kawy. Z pomocą przyszła jak zawsze etykieta.

W Brazylii, w regionie Minas Gerais, właścicielem posiadłości Fazenda Paraiso jest pan Guy Carvalho który, jak wywnioskowałem, bardzo dba o swoją plantację, ponieważ jego ziarno otrzymało aż 83 punkty SCA, co zalicza je do elitarnego grona speciality. Z dokładnej analizy tekstu na etykiecie, udało mi się również ustalić, iż kawowce na danej plantacji, rosną na wysokości 900 -1100 m n.p.m. oraz, że roczne zbiory ziarna na tym terenie oscylują w okolicy 3,500 worków. Gdy plan w mojej głowie stawał się już coraz jaśniejszy, szybko jeszcze rzuciłem okiem na proces obróbki oraz odmianę. Mundo Novo, Yellow Catuai oraz Red Catuai, przy obróbce naturalnej oraz miodowej, powinny dawać słodki, soczysty oraz wytrawny napar. Wiedząc już wszystko, jedyne co mogłem zrobić to przystąpić do realizacji mojego planu.

A pierwsza jego faza była banalnie prosta. Udałem się do sklepu na zakupy. Po kilku chwilach stałęm już przy kasie z czteroma produktami w koszyku. Cukier trzcinowy, masa karmelowa, pomarańcze i niewielki naturalny jogurcik. Szybkie zbliżenie karty i mogłem udać się do domu aby zainicjować realizację drugiej części mojego nienormalnego pomysłu.

Podstawą do przeprowadzenia udanego eksperymentu było przygotowanie cuppingu otrzymanego ziarna z Brazylii. Główna idea była prosta, chociaż niebanalna. Celem było wymieszanie razem tych wszystkich składników o których mówił Damian, podczas opisywania smaku tej kawy. Dziwne? Może delikatnie. Najważniejsze, że mogło być pouczające.

Otrzymane w ten sposób elementy zamierzałem poddać porównaniu i sprawdzić czy ma to przełożenie na rzeczywiste postrzeganie smaku, zawartego w filiżance kawowego naparu.

Cupping przygotowałem mechanicznie. Używając tej samej metody jak w przypadku parzenia Ethiopii Hafurasa Waro, już po kilku minutach, cieszyłem się naparem, w którego aromacie mogłem poczuć karmel oraz delikatny aromat jogurtu. Czyżby nasz roaster jednak się nie mylił? Zachęcony aromatem, szybko lecz z rozwagą, zachowującą pełen obiektywizm w rozróżnianiu smaków, pochłonąłem niewielki łyczek Brazylii. Mała ilość kawki wystarczyła, abym już po upływie kilkunastu sekund, mógł przyznać Damianowi rację. Od soczystej owocowości pomarańczy, przez intensywną słodycz cukru trzcinowego oraz karmelu, aż do delikatnego jogurtowego finiszu. Można więc stwierdzić, że nasza sensoryczna edukacja którą odbyliśmy razem na Barista Camp 2018 w Poznaniu, nie poszła w las! Jednakże pozostała ostatnia rzecz którą należało sprawdzić. Co z połączeniem naszych 4 kupionych elementów?

Tutaj napotkałem niewielki opór. Od problemów z rozpuszczeniem cukru, aż po ścinanie się białka z jogurtu od kwasowości soku z pomarańczy. Ale nie byłbym Arturem, gdybym nie doprowadził tego eksperymentu do końca i nie podzielił się z wami jego wynikami. Po pokonaniu trudności, przelałem gęstą maź do czarki i zadałem sobie jedno i to bardzo ważne pytanie – czy jeżeli ta mieszanka, smakuje tak samo jak wygląda, czy warto jej próbować? Oczywiście, że tak! Włożyłem w to mnóstwo siły, więc ten wysiłek nie mógł iść na marne. Nabrałem niewielką ilość na łyżeczkę, spróbowałem i wydałem werdykt.

Szczery werdykt. Poczułem słodki smak cukru i bardzo mocno przemieszane smaki reszty składników. Ani słodkie, ani kwaśne. Troszkę nijakie, pozbawione płci odczucia, które wgryzały się w język, próbując coś mi udowodnić. Wnioski?

Kawa zawsze wygrywa. Jej smaki chociaż delikatne, są różnorodne. Połączone w klasycznym smaku kawowego naparu, wybijają się w odpowiednim momencie, aby przez dłuższy czas cieszyć nasze kubki smakowe różnorodnością. Posiadają płeć powszechnie definiowaną jako Boską. Natomiast druga mieszanka? Nic innego jak nieudane smoothie z dość nieudolnie dobranych składników.

Pewnie spytacie czy warto było przeprowadzać taki eksperyment? Warto! A dlaczego? Bo miałem okazję aby napić się naszej nowej Brazylii Fazenda Paraiso. Wy też teraz możecie! A dzięki mojej uprzejmości, nie musicie już wykonywać tego eksperymentu. 😀

Autor: Artur Guziak