Kawa, książka i muzyka – jak stworzyć idealny moment dla siebie
2026-01-02 11:52:00
Są takie dni, kiedy nie potrzeba dużo więcej niż otulającej ciszy, a krótkie fale krzątania się po znajomych kątach wystarczą, by ukoić wszekie nerwy i zmartwienia. Czasem jednak ta sama cisza jest wręcz głucha, a przestrzeń - obca, zupełnie pusta, w dodatku sprawia wrażenie nieznajomej. Jak oswoić w sobie takie odczucia? Można włączyć coś co rozproszy niezręczną ciszę - ulubioną muzykę lub zająć galopujące myśli ciekawą lekturą. A jeśli chcemy się przy tym jeszcze delektować filiżanką ulubionego przelewu - to co najlepiej do niej zagra? Spójrzmy więc na twórczość, która zainspirowana jest kawowymi rytuałami. Więcej w nich magii czy codzienności? Przekonajamy się razem w tym krótkim przeglądzie.
Białe święta na wyciągnięcie ręki
Wystarczy tylko wybrać - z mlekiem czy napojem roślinnym? Tak możemy sobie zredefiniować nasze zimowe celebracje. Zamiast białego puchu, mamy puszystą, mleczną piankę. To zimowa estetyka ciesząca oko - a do uzupełnienia nastroju, wybierzmy coś co ucieszy także ucho. I nie, nie będzie to maraton kolęd =).
Pierwszy to klasyk zimowych list przebojów: „Sleigh Ride” w wykonaniu The Ronettes. Jest w nim ten rodzaj świątecznej radości, który po prostu sprawia, że wszystko nabiera cieplejszych barw. Kiedy w tekście pada krótkie „pass around the coffee and the pumpkin pie” („podaj kawę i dyniowe ciasto wokół” przyp. tłum.), od razu wciągnięci zostajemy w środek historii. Widzimy zastawiony stół, naszych bliskich wokoło i ten moment, kiedy ktoś podaje kubek dalej, żeby nalać sobie więcej ciepłego napoju.
Drugi utwór to bardziej współczesne “Christmas with a Capital ’C’ ” autorstwa Go Fish. Przedstawia pewną, zwyczajną na pierwszy rzut oka, migawkę z codzienności. Zaczyna się od zamówienia w kawiarni, które w grudniu brzmi wyjątkowo dobrze - kawa z czekoladą („When I went to the coffee shop to get myself a mocha”)! Potem nabiera nieco filozoficznego wydźwięku - gdy bohater otrzymuje życzenia wesołych świąt, orientuje się, iż tak - właściwie to jest już całkiem szczęśliwy. Poczucie wdzięczności za uśmiech i każdy - choćby najmniejszy - krok w kierunku realizacji marzeń, powinny nam towarzyszyć częściej niż od święta. A tymczasem, niech ciepła kawka ogrzewa nasze dłonie, gdy szukamy chwil spokoju i stabilności.
Kawowe hity na każdy dzień
Motyw kawy w muzyce bywa zabawny, niekiedy romantyczny, a czasami też zaskakująco smutny. Filiżanka kofeinowego naparu służy jako uniwersalny rekwizyt, a także pewien skrót w wyrażaniu przeżywanych emocji. Poniższe utwory opisują trzy różne sceny, sytuacje z życia - do każdej pasuje jednak kawa.
Są takie wieczory, kiedy kawa stanowi bardziej symboliczny rytuał niż faktyczną potrzebę (no chyba, że bezkofeinowa =). Delektujesz się nią w ciszy, bo chcesz uspokoić i zatrzymać pędzące myśli - wcale nie dlatego, że potrzebujesz kofeiny. W “Black Coffee” Elli Fitzgerald pada pewne zdanie: „How slow the moments go, when all I do is pour black coffee” („Jak wolno płynie czas, a ja tylko dolewam czarnej kawy” przyp. tłum.). Jej filiżanka nie jest źródłem energii. To kawa na przetrwanie - towarzyszka w trudnych chwilach niepewności.
Kolejny utwór jest jak szybki łyk przed stawianiem czoła codzienności. Wiesz, że zaraz trzeba ruszyć, ale jeszcze przez sekundę chcesz udawać, że wciąż masz czas. Bob Dylan śpiewa w „One more cup of coffee” kwestę o jeszcze jednej kawie przed wyjściem. To jest dokładnie to uczucie - jeszcze moment, jeszcze chwila, jeszcze jeden łyk. Choć na chwilę zatrzymajmy czas. Idealne do kawy wypijanej w biegu, gdzie wszystko jest tymczasowe i mija.
Piosenka Grażyny Łobaszewskiej „Za szybą” jest utworem, który uspokaja - niczym słuchanie fal morza na plaży. Wers „Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę” brzmi jak deklaracja - nie trzeba pędzić, nie trzeba się tłumaczyć, można po prostu zrobić swoje. Wówczas nasza kawa nie jest żadną fanaberią - ale małym rytuałem odporności i odnajdywania własnej drogi.
Dobrze, a co jeśli chcemy spędzić z naszą zaparzoną kawą nieco dłuższą chwilę? 
Wciągające światy z półki obok
Kawa i czytanie to duet, który nie potrzebuje wielkiej filozofii. Można dać się wciągnąć historii, nawet bez ruszania z miejsca. Albo wręcz przeciwnie - płynąć z kartami opowieści podczas podróży. Choć porywających twórców jest wielu, poniższe propozycje pomogą zainspirować nas do wiary w moc kawy - nie tylko pobudzającą o poranku.
Wielu pewnie słyszało o opowieści „Zanim wystygnie kawa” Toshikazu Kawaguchiego. To książka, w której filiżanka kawy jest w pewnym sensie, warunkiem bezpiecznego powrotu. W opowieści można odbyć podróż w czasie, lecz najważniejsza zasada ukryta jest w samym tytule - musisz wrócić, zanim wystygnie kawa. To kawa właśnie odmierza tu czas. Ciekawe czy dasz radę odbyć podróż z bohaterami zanim ostygnie napar w Twojej filiżance?
Kolejną propozycją jest „Dom dzienny, dom nocny” Olgi Tokarczuk. Tu kawa stanowi klasyczny wręcz, przykład rytuału codzienności. Taki, który trzyma dzień w ryzach. Jak stwierdziła komisja Szwedzkiej Akademii Nauk jest to portret wyjątkowego miejsca, gdzie skupiają się losy jednostek oraz ich osobne punkty widzenia. W tle zaś mamy naszą kawę jako symbol luksusu i normalności jednocześnie. Idealne do przeczytania, by poznać nasz bliski a tak inny świat.
Na kawowe towarzystwo nie trzeba wcale wielkiego planu. Wystarczy jeden utwór, kilka stron, ulubione ziarna. A jeśli akurat jesteś w podróży? Pozwól by to sama kawa i ta sama piosenka pomogły oswoić nowe, nieznane miejsca. Miłych historii tworzonych przy kawie!
またね、
問題
Playlista wspomnianych utworów:
- The Ronettes Sleigh Ride
- Go Fish Christmas with a Capital „C”
- Ella Fitzgerald Black Coffee
- Bob Dylan One More Cup of Coffee
- Grażyna Łobaszewska Za szybą
Lista kawowych lektur:
- Toshikazu Kawaguchi Zanim wystygnie kawa
- Olga Tokarczuk Dom dzienny, dom nocny