Jak wygląda praca w palarni kawy? Rozmowa z Arczim - asystentem roastera
2026-01-23 10:19:00Arczi – kto zna, ten wie. W Kafejeto jest z nami już dłuższy czas. Zaczynał za barem, teraz wspiera Adama w palarni, swoją wiedzą i dobrą energią. Został jego prawą ręką, a wciąż ma jeszcze swoje obie! Wyobraźcie sobie tylko, jakie cuda może uczynić. To pierwszy wywiad z nim, więc… poznajcie Artura – człowieka, który wie, że kawa to po prostu styl życia.
Druga asystentka roastera: Arczi, zdradź proszę - jak to się stało, że trafiłeś do świata kawy? Pamiętasz może swoje pierwsze kawowe odkrycie? Od razu zakochałeś się w przelewach, czy na początku to nie było nic zobowiązującego?
Arczi: ELKO! To była dość prosta droga, zaczęło się od kawy z automatu :D. Takiego zwykłego dużego molocha co stał na korytarzu w moim liceum. Moje serce skradła kawka o nazwie MOCCACHINO, czyli kapo, ale z czekoladą. Piłem ją codziennie, przez jakieś dwa tygodnie, bo po tym czasie skończyły mi się pieniądze. Musiałem przejść na tańszą alternatywę - kawkę ze sklepiku szkolnego. Żadna geisha świata nie jest w stanie stworzyć więzi mocniejszej niż moja licealna z zalewajką z żółtego tchibo w styropianowym kubku! Potem pierwsza praca jako sushi master i po pewnym czasie chęć jej zmiany. Uznałem wtedy, że przecież lubię kawkę więc zainwestowałem troszkę pieniędzy na pierwsze szkolenie barista, a następnie latte art. Pierwsze moje speciality zaskoczenie to Etiopia Idido - pierwsza czarna speciality którą piłem na szkoleniu. Na tamten czas przyznam szczerze - zryła mi trochę beret :D
DAR: Zaczynałeś jako barista, prawda? Od dłuższego czasu pracujesz jednak w palarni u boku Adama. Opowiedz, jak wyglądała ta droga – i jak zmieniła się Twoja perspektywa na kawę.
A: Droga z kawiarni do palarni w moim przypadku była dość prosta. Już pracując w kawiarni zdarzało się, że pomagałem w palarni przy jakiś prostszych zadaniach. Potem przyszedł rok 2020 a wraz z nim przymusowy urlop od gastro. Popracowałem wtedy troszkę w biurze, jako obsługa klienta. Nie miałem już raczej w planach wracać do pracy w kawiarni. Na szczęście nie było to problemem, ponieważ gdy czas pandemii się kończył, w palarni zwolnił się wakacik z czego bardzo szybko skorzystałem:)
Jak zmieniła się moja perspektywa na kawę? Przeszedłem drogę od moccacino, przez tchibo żółte, po topowe kawki speciality aż to teraz, czyli prostych klasyków, głównie espresso. Był moment w mojej karierze kawopijcy gdzie skupiałem się tylko na najlepszych przelewach i takie też kawy polecam ludziom. Teraz wyznaję zasadę, że każdy powinien pić to co mu najbardziej smakuje :). Ja tylko zachęcam do próbowania różnych naparów, ale zawsze pomagam klientom znaleźć smak który najbardziej lubią i nikogo nie osądzam za jego gusta :)
DAR: A nie jest czasem tak, że tęsknisz za zmianami w kawiarni? Nie brakuje Ci rozmów z gośćmi, tej gwarnej codzienności za barem?
A: Raczej nie tęsknie za pracą w kawiarni, głównie z tego powodu, że w palarni również mamy kawiarnię:D. Więc cały czas doświadczam tej gwarnej codzienności. Nasze miejsce w Łapach to 50% kawiarnia i 50% palarnia.
DAR: Istnieje takie przekonanie, że roasterzy potrafią przeżyć napędzani energią z cracku (kawowego, wink-wink) i kofeiny - a jak wygląda Twój dzień pracy w palarni?
A: Każdy dzień jest inny, a jedyna stała rzecz to budynek palarni i probacik:D [Probat to producent m.in. piecy do wypalania kawy przyp. red.]. Ale każdego dnia, pierwsza rzecz, którą robię to espresso - oczywiście dla siebie. Piję je w pięknej czarce, którą zrobiła mi żona :). Ten sam rytuał z espresso powtarzam najczęściej jeszcze 2 razy w ciągu dnia :D. Wszystkie inne aspekty pracy w palarni to ciągła zmienna. Raz palimy kawkę, kolejnym razem ją pakujemy, potem bawimy się w kominiarzy, informatyków, handlowców czy hydraulików. Jesteśmy tzw. Roasterami Renesansu.
DAR: Co daje Ci największą satysfakcję podczas wypalania kawy?
A: Chyba trafianie w kolor i dobre zarządzanie mocą palnika :D. Nie ma nic fajniejszego niż zapobieganie defektom w paleniu, w momencie gdy jeszcze nawet nie wiesz, że mogą się wydarzyć. To jak wróżenie z fusów tylko tym razem to Ty jesteś wiedźmą i wróżysz klientom, którzy będą pili tą kawkę w przyszłości.
DAR: No dobrze - a kiedy jesteś w domu, albo wychodzisz na miasto, co lubisz siorbać? Jaką masz ulubioną kawową playlistę?
A: Nie ważne czy w domu czy na mieście, mój repertuar kawowy jest zawsze taki sam - espresso. W domu z Jury albo z Cafflano Kompresso. A na mieście? Co szczęście przyniesie. Lubię każde espresso - i dobre i nie dobre. Jak piję dobre - cieszę się, że jest dobre :D. A jak piję niedobre - to analizuję co poszło nie tak podczas przygotowania tej kawy albo czy problem być może nie leży w samych ziarnach - to daje mi fun.
Oczywiście nie uciekam też od przelewów - tylko parzę je codziennie dla żony. Mamy taki układ, że ona robi mi śniadanie, a ja jej kawę w termosie - przelew każdego rodzaju: origami, clever, delter, v60 - mam więcej sprzętu do alternatyw niż talentu.
DAR: Teraz coś na co wszyscy czekali - prywata! Masz sporo pasji poza kawą, opowiesz może co lubisz robić po godzinach?
A: Najbardziej to lubię klasycznie boomersko uderzyć w śpiulkolot :). A poza tym to raz w tygodniu chodzę na ściankę wspinaczkową - ale nie wspinam się po linie - tylko bouldery! Zawsze się śmieje przez łzy, że od tej jednej tygodniowej wizyty na plastikowych kamieniach, zależy moje zdrowie psychiczne :D. A poza tym lubię tworzyć głupoty - znalazłem swój prywatny nurt w sztuce, który nazywam *ujwiecotyzm bo nie wiadomo co to jest, ale jest :D.
DAR: Masz takie momenty, kiedy Twoje zainteresowania łączą się z kawą? Albo odwrotnie - kawa daje Ci inspirację poza pracą? Jakieś marzenia do spełnienia?
A: Chyba główny moment gdy moje pasje łączą się z kawą to gdy robię tiramisu. Niewiele osób o tym wie, ale jestem samozwańczym mistrzem tego deseru :D. Kawa inspiruje mnie też aby rano wstać, bo po śniadaniu zawsze można napić się kawki.
A marzenia? Za stary jestem na marzenia :D.
DAR: Kilka słów o Adamie, nie krępuj się, tak od serca (jak będzie trzeba to wytniemy :).
A: Adam to kawowy dinozaur. Parzył już kawki w czasach gdy ja jeszcze na chleb mówiłem pep :D. Tylko on wie, jak dowalić dużo energii do pieca, aby Kenia była soczyście owocowa.
Tak naprawdę bez niego to ta firma nie istnieje :D.
DAR: Na koniec - co powiedziałbyś komuś, kto myśli o pracy w kawie? Od czego zacząć? Czy może w ogóle znaleźć sobie inną ścieżkę kariery?
A: Oj, tutaj chyba nie doradzę :D część ludzi się tu odnajdzie a część nie, dlatego powiem tylko tak - zachęcam spróbować bo w sumie co wam szkodzi?
Więc tak wygląda osobowość za kulisami Palarni Kafejeto. Roaster Renesansu zrodzony z pasji, który nie boi się upaść, żeby zaraz nabrać rozpędu i wspiąć się na sam top swoich kawowych umiejętności!
Jeśli też chcecie spróbować kawy, która otworzy Wam trzecie oko, to świetnie się składa! W naszym sklepie dostaniecie kawę jasno paloną pod filtr - gotową, by zabrać Was w podróż do nowych światów smaku. Specjalnie dla Was, ze zniżką arczi10 i pozdrowieniami od samego Arcziego.
A w samym wywiadzie żadne słowo, które zostało wypowiedziane o Adamie, nie zostało wycięte =)